skip to Main Content
Rozmowa Z Josephem O’Connorem

Rozmowa z Josephem O’Connorem

Rozmowa z Josephem O’Connorem

Współzałożycielem i Dyrektorem Globalnym ICC, jednym z najbardziej znanych  trenerów osobistych i trenerów coachingu na świecie. Joseph prowadzi szkolenia na całym świecie,  w Ameryce Północnej i Południowej, Hong Kongu, Singapurze (gdzie przyznano mu medal Państwowego Instytutu Przywództwa Społeczności), Nowej Zelandii i w większości krajów europejskich. Jest autorem wielu książek, miedzy innymi „How coaching works” i „Coaching with NLP. How to be a master coach”. Rozmawia Rafał Nykiel:

Joseph, dużo podróżujesz po całym świecie jako trener i coach. Jak wygląda Twoim zdaniem sytuacja coachingu na świecie?

W różnych państwach sytuacja coachingu wygląda nieco inaczej. W Stanach Zjednoczonych jest to przemysł bardzo dojrzały z dużą ilością firm. Podobnie jest w Wielkiej Brytanii, gdzie w Londynie, co roku, odbywa się ponad sto szkoleń z zakresu coachingu. W wielu miejscach w Europie, na przykład w Skandynawii czy w Niemczech sytuacja wygląda tak samo. Warto zwrócić uwagę, na Rosję, która jest szczególnie aktywna. Nieco mniej Chiny, gdzie w danym momencie, coaching nie jest tak popularny. Zdecydowanie, można zauważyć, że ten temat rozrasta się też na Dalekim Wschodzie, Australii, ale również w wielu państwach Ameryki Południowej. Możemy powiedzieć, że jest to zależne od kraju. Ostatnio zauważyłem pewne trendy związane z life coachingiem. Zmiany w tym obszarze zmierzają teraz w kierunku wykorzystania nisz czy też specjalizacji. Innymi słowy coachowie nie skupiają się wyłącznie na ogólnie rozumianym life coachingu, ale na konkretnych zagadnieniach, takich jak relacje, czy finanse. Life coaching jako dziedzina jest zbyt obszerny, aby traktować go jako całość.  Niektóre środowiska psychologiczne są zdania, iż coachowie nie powinni się tym zajmować. Uważają, że jest to zadanie dla psychologa mającego odpowiednie przygotowanie. Coaching ma szerokie zastosowanie przede wszystkim w biznesie. Intensywnie rozwija się executive coaching. Coachowie współpracują z wieloma korporacjami. Odbywa się naprawdę wiele szkoleń, więc firmy mogą posiadać własny zespół coachów wewnętrznych, co często się zdarza, szczególnie w przypadku menadżerów średniego szczebla. Jednak poziom executive najczęściej współpracuje z coachami zewnętrznymi. Oprócz tego rozwijają się nowe trendy, czy też modele podejścia do coachingu, na przykład z wykorzystaniem neurobiologii (neuronauki). Przyrost nastąpił w ciągu ostatnich dwóch, trzech lat. Wpływ neurobiologii na coaching jest naprawdę znaczący. Wspólnie z Andreą pracujemy nad książką dotyczącą tego tematu.

 

Jak w takim razie  wygląda ICC  na tle sytuacji ogólnoświatowej?

ICC jest obecna praktycznie na całym świecie. Reprezentuje je ponad sześćdziesiąt państw i ponad trzynaście tysięcy coachów. Jesteśmy, bez wątpienia, społecznością międzynarodową. Jako organizacja nie interesuje nas rozwój dla samego faktu rozwoju. Uważamy, że to jakość i umiejętności są kluczowe. Myślę, że ICC jest swojego rodzaju pionierem. Można to udowodnić w dwojaki sposób. Po pierwsze w kwestii neurobiologii w coachingu, o której, jak wspominałem, piszemy książkę. Zostanie opublikowana w tym roku (2018). Po drugie, w kwestii naszych programów uczenia na odległość, który rozwijamy bardzo intensywnie, z różnorodnymi metodami coachingowymi i webinariami. ICC zależy na tej międzynarodowości i na tym, aby pozostać pionierem. Zwłaszcza w tym, co w coachingu ma dopiero nadejść.

 

Jak Twoim zdaniem zmienił się coaching w ciągu ostatnich 15 lat?

Cóż, zmian było wiele, bo 15 lat cofa nas prawie do początku 2000 roku. Przypomnę, że tutaj również wszystko zależy od kraju. W tym czasie, w niektórych częściach świata coaching był już dojrzałą gałęzią przemysłu. Jednak  nie wszędzie jego wpływ był aż tak znaczący. W chwili obecnej sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Można powiedzieć, że nastąpił  znaczny przyrost. Wartość coachingu została dostrzeżona zwłaszcza w biznesie, organizacjach, korporacjach, szczególnie międzynarodowych, gdzie nastąpił ogromny progres. Popularność zyskał executive coachingu w obszarze firmowych coachów wewnętrznych. Spadek mógł nastąpić, jak sądzę, w life coachingu. Widzimy też trendy negatywne, ponieważ  w wielu miejscach, odbywają się dosyć krótkie, skromne szkolenia, nie mające szczególnie wysokiej jakości. Takie szkolenie wbrew przekonaniom wielu osób, w niewielkim stopniu pomaga stać się coachem. Jeśli ktoś próbowałby podjąć się prowadzenia coachingów, na przykład biznesowych, mógłby się zorientować, że wymaga solidnego treningu i doświadczenia. Tak jak wszystko inne, coaching staje się co raz bardziej popularny. Owszem, pojawia się co raz więcej chętnych, ale może to doprowadzić niestety do spadku jakości. Z drugiej strony istnieje wiele doskonałych, pod względem jakości, programów coachingowych. Jednak ICC zdecydowanie przoduje.

 

Następne pytanie dotyczy emocji. Jak Twoim zdaniem skutecznie pracować z uczuciami w coachingu?

Uważam, że podczas sesji automatycznie oddziałujemy na emocje. Powiedziałbym nawet, że emocje i myślenie zawsze idą w parze. Zdarza się, że mamy sporo, dosyć chłodnych przemyśleń, z niewielką ilością emocji. Oczywiście, pewne emocje zaangażowane są zawsze. Zdarza się jednak, że obwody mózgowe są bardziej zaangażowane, co skutkuje bardziej emocjonalnym podejściem klienta. Jak wiemy różnie to wygląda u różnych osób. Naturalnie, to człowiek bierze udział w coachingu. Człowiek jest emocjonalny, więc jest to nieuniknione. Należy pamiętać, aby nie postrzegać tych emocji negatywnie, wtedy nie będą one zaburzać procesu myślowego.  Uczucia są szczególnie ważne w podejmowaniu decyzji. W sytuacji, gdy klient stanie się bardziej emocjonalny, czy też smutny, zadaniem coacha  jest udzielić pomocy i wsparcia, po czym kontynuować sesję. Pamiętajmy też, że coach nie jest terapeutą! Jeżeli klienci stale odczuwają silne nieprzyjemne emocje, które znacząco obniżają ich jakość życia, nie potrzebują coacha, lecz terapeuty.

 

Jaka jest Twoja opinia na temat wykorzystania mindfulness (uważność) w coachingu?

Uważam, że jest absolutnie kluczowa. Stała się szczególnie zauważalna poza coachingiem, a mianowicie w biznesie. Jednym z założeń coachingu jest ułatwienie klientom spojrzenia na ich proces myślowy i uczucia z zewnętrznego punktu widzenia. Priorytetem jest to, aby je dostrzec i zrobić krok na przód. Przychodzi mi na myśl angielskie powiedzenie: mamy wiele torów myślowych, ale nie musimy wchodzić na każdy z nich. Uważność uczy postrzegać  własne myśli z pewnej perspektywy i nie pozwalać na zbytnie zaangażowanie, co często powoduje różnego rodzaju komplikacje. Wtedy, na przykład, nasz problem nie pozwala nam zasnąć. Mogę zatem powiedzieć, że praktyki związane z rozwojem świadomości, czy też praktyki medytacyjne są kluczowe. Zawsze zachęcałem klientów do tego typu przedsięwzięć. Wszystko w celu zrozumienia teraźniejszości, aby móc pójść dalej i zrobić krok w przyszłość.

 

Jaką przewidujesz przyszłość coachingu, w przeciągu kilku następnych lat?

Nie mam pojęcia, naprawdę. Może się zdarzyć wiele różnych rzeczy. Mógłbym przewidzieć, że obecne trendy przybiorą na sile. Świadomość w coachingu stanie się powszechna i częściej stosowana. Podobnie może być w przypadku neurobiologii. Myślę, że będzie więcej szkoleń związanych właśnie z neurobiologią i mindfulness. Aktualne trendy dotyczące executive coachingu będą kontynuowane. Menadżerowie  będą mieli coraz częściej możliwość skorzystania z usług zewnętrznych coachów. Rynek w tej dziedzinie nie jest duży, więc tylko odpowiednio przygotowani coachowie doskonale sobie poradzą. Dla zainteresowanych dołączenie do tej grupy może być stosunkowo trudnym zadaniem. Zwiększy się również ilość szkoleń biznesowych. Life coaching w takim kształcie prawdopodobnie będzie w dalszym ciągu zanikać, natomiast niszowe specjalizacje w tym obszarze wprost przeciwnie. Jestem pewien, że coaching będzie się rozrastał. To bardzo ważny ruch, pod wieloma względami nie tylko czysto biznesowo, również lecz także jako ruch społeczny. Mam też nadzieję, że coaching pro bono znajdzie swoje zastosowanie w niesieniu pomocy i edukacji dla tych, którzy nie mogą pozwolić sobie na zatrudnienie coacha. Byłby to znaczący wkład dla dobra społecznego. Moim zdaniem coaching jest siłą, może zatem mieć wpływ na dobro społeczne.

 

W jakim kierunku zmierza ICC?

Aktualnie rozwijamy kursy distance learning. Redukujemy  potrzebę podróży, aby wziąć udział w szkoleniu coachingowym. Jest to sprawa aktualna, w związku z tym mam pewność, że będzie kontynuowana. Rozwijamy oddziały  lokalne na całym świecie. Organizacje krajowe rosną w siłę. Zamierzamy rozwijać nasze programy szkoleniowe, takie jak international coach certification I poziom oraz kursy z poziomu drugiego. ICC ma silną pozycję w Ameryce Łacińskiej i w Europie, oprócz tego rozwija się również w Chinach i na Dalekim Wschodzie. Tego wywiadu udzielam będąc w Indonezji, na Bali, gdzie właśnie odbyła się certyfikacja. To właśnie w Indonezji, Chinach, Malezji i Tajwanie odbędą się szkolenia dla trenerów.  Myślę, że to bardzo ekscytujące, że ICC ma możliwość się tutaj rozwijać. Widzę, jak się rozrasta i pozostaje pionierem w tej dziedzinie. Widzę też o wiele więcej, zarówno certyfikowanych kursów, jak i silniejszych, lokalnych organizacji w najbliższej przyszłości.

Back To Top